Wywiady – Jak oni komunikują się z dziećmi?

 

Dzisiejszy artykuł poświęcam dzieciom, a dokładniej temu jak komunikują się ze swoimi pociechami znane osoby ze świata biznesu i blogosfery. Zapytałam o to, co jest dla nich największym wyzwaniem w relacjach z dziećmi, co ich cieszy i jakie osiągają sukcesy w tej materii. Zaciekawiło mnie także to, jak ich doświadczenie z kontaktów z własnymi pociechami wykorzystują w obowiązkach służbowych.

 

AriadnaWiczlingAriadna Wiczling, pokazuje kobietom, że biznes online i technologia nie są takie trudne i że każda z nich również może mieć dobrze zarabiający biznes online. Autorka “Kursu Online w 30 Dni” i darmowego podcastu “Po Nitce Ariadny”.

Mama dwóch dziewczynek (9 i 11 lat) i chłopca w wieku 5 lat.

 

Joanna: Co uważasz za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoimi pociechami?

Ariadna: Moim największym sukcesem jest to, że dzieci wiedzą, że mogą do mnie przyjść pogadać, że zawsze ich wysłucham i coś im poradzę, pokażę inny punkt widzenia. Umiem też jasno przekazać im to, o co mi chodzi, wynika to z umiejętności tłumaczenia i uczenia.

Największa lekcja jaką wyciągasz z bycia rodzicem?

Jeśli myślisz, że nie będąc rodzicem masz mało czasu, to się mylisz. Z dzieckiem można zrobić nawet więcej, niż do tej pory. Posiadanie dziecka uczy nas „ogarnięcia się”.

Jaki największy błąd popełniłaś w budowaniu relacji ze swoimi dziećmi?

Uważam, że za mało czasu spędzam z moimi dziećmi 1 do 1. Chciałabym każdemu z nich poświęcić choć kilka minut dziennie tak na osobności, ale nie zawsze mi się to udaje.

 

Gorzędowscy KJKatarzyna i Jeremiasz Gorzędowscy, prowadzą spółkę działającą na rynku inwestycji mieszkaniowych w Łodzi – wynajmują, kupują, remontują, sprzedają, podnajmują. Nieruchomości to ich wspólna praca i pasja i o tym piszą na www.zainwestowani.pl.

Szczęśliwi rodzice dwójki chłopców, 2 i 4 lata.

 

Joanna: Co uważacie za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoimi pociechami?

Katarzyna i Jeremiasz: Po pierwsze dużo rozmawiamy z dziećmi – na przykład opowiadamy jak minął nam dzień, czym się zajmowaliśmy, co ciekawego się wydarzyło, co nam się podobało. To powoduje, że Radek, nasz starszy synek, z którym można już konkretnie porozmawiać też sam chętnie opowiada o dniu w przedszkolu, z kim się bawił, gdzie był albo o tym co robił w domu.

Po drugie odkąd  Radek nauczył się mówić potrafi nazywać emocje i o nich z nami rozmawiać – rozróżnia kiedy jest szczęśliwy lub zły, smutny.

Po trzecie  w komunikacji z dziećmi staramy się rozmawiać o ich konkretnych zachowaniach, a nie o samym dziecku. Na przykład mówimy „takie Twoje zachowanie jest niegrzeczne” zamiast generalizować i utwierdzać w przekonaniu „Ty jesteś niegrzeczny”. Pokazujemy w ten sposób, że nie wszystkie zachowania akceptujemy, ale syn może zawsze liczyć na nasze wsparcie.

Po czwarte pamiętamy ze swojego dzieciństwa, że gdy rodzice się na nas denerwowali, to my, jako dzieci (nawet już jako nastolatki), nie zawsze wiedzieliśmy o co im chodzi. Staramy się o tym pamiętać i jasno komunikować się z dzieckiem.

Czy doświadczenia ze sposobu w jaki się porozumiewacie ze swoimi dziećmi wykorzystujecie w swojej pracy zawodowej? W jaki sposób?

Codzienna komunikacja z dziećmi przypomina nam, że komunikacji uczymy się całe życie – nikt tak dobrze nie obnaża naszych braków jak dzieci, które są szczerze i wiele rzeczy rozumieją wprost. Ucząc się tego każdego dnia staramy się równie jasno kontaktować się z innym ludźmi, w tym z klientami i partnerami biznesowymi – w relacji dziecko-rodzic zawsze jest miejsce na przebaczenie – w relacji biznes-biznes zła komunikacja może doprowadzić do zerwania stosunków. Dzieci uczą nas także słuchać drugiego człowieka – zarówno komunikatu werbalnego, jak i ich gestów, mimiki – można tę umiejętność wykorzystać także w życiu zawodowym, w pracy z klientami.

Największa lekcja jaką wyciągacie z bycia rodzicem?

Bycie rodzicami od ponad 4 lat to dla nas wspaniała przygoda, energia do działania, ale i ogromna lekcja cierpliwości oraz zmiana priorytetów w życiu. Oprócz bycia rodzicem pamiętamy też o swoim odpoczynku, rozwoju, hobby.

 

Krzysztof BurzyńskiKrzysztof Burzyński, pomocnik wizjonera – dwa słowa, które oddają różnorodność działań i jego rolę w nich. Krótko mówiąc – Ty masz pomysł, a on pomaga w skutecznej jego realizacji. Szkoleniowiec, doradca, bloger, koordynator i wspólnik w wielu projektach. www.krzysztofburzynski.pl

Tata dwóch chłopaków: Daniel 11 lat, Szymon 9 lat.

 

Joanna: Czy zauważasz różnicę w tym, jak się dogadujesz ze swoimi dziećmi ze względu na ich wiek?

Krzysztof: Tak. Każdy wiek to inny rodzaj komunikacji. Im starsze dzieci tym bardziej widoczne są typy osobowości moich synów.

Szymon to sangwinik który potrzebuje wiele wariactwa i przygód w zabawach. Im głośniej, tajemniczo i śmieszniej, tym lepiej. Daniel znów jest dokładnym melancholikiem. Uwielbia statystyki i cyfry. Sam poznał większość nazw stolic i flag państw na świecie. Uwielbia chwalić się tą wiedzą i poznawać nowe ciekawe dla niego statystyki np. z meczów piłkarskich. Oboje więc mają zupełnie inne sposoby komunikacji. Te indywidualne potrzeby staramy się wraz z żoną zaspokajać w czasie spędzonym z nimi.

Co uważasz za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoimi pociechami?

Największy sukces to chęć, by słuchać co mają do powiedzenia moi synowie. Nie jest to 100% sukces. Mam swoje wady. Mimo wszystko jednak uważam że to sukces. Staram się słuchać ich potrzeb i emocji. Nie chce by patrzyły tylko przez schematy wkładane im w szkole państwowej, której fanem nie specjalnie jestem :)  Czasami mówię: „Olej to, odpuść. Jak dostaniesz 1 mi to nie przeszkadza”. Nie chcę, by marnował życie na siedzenie do późna w nocy, bo musi jakieś zadanie zrobić, o którym za 2 dni już zapomni i więcej w życiu nie użyje tej wiedzy.

Mam o to ciągłe kłótnią z Anią, moją żoną. Ona jest dużo bardziej obowiązkowa. Ja wolę wprowadzić nieco szaleństwa. W połączeniu z dyscypliną żony można z tego zrobić pewien zdrowy balast.

Druga rzecz to uczenie ich praktycznych umiejętności. Kiedyś, po jakimś konflikcie w temacie żywienia z naszym 10-latkiem, daliśmy mu 50 zł i powiedzieliśmy że musi się sam wyżywić za to przez 5 dni. Pomogliśmy mu zaplanować co będzie potrzebował. Zdziwił się bardzo że 50 zł to tak jednak niewielka kwota. Zobaczył ile zachodu jest przy robieniu posiłków.

Dajemy im takie obowiązki: wyprasuj sam, zadecyduj i kup sam, upierz własne skarpetki, zrób obiad dla wszystkich… To wszystko po to, by rozumieli że rzeczy nie dzieją się same z siebie. Jestem dumny, że podejmują się wyzwań i nabywają nowe praktyczne sprawności.

Największa lekcja jaką wyciągasz z bycia rodzicem?

To, że dzieci kochają mnie i akceptują tylko dlatego, że jestem ich tatą. Z całą moją „wadliwością”.  Z mojej strony wygląda to podobnie. Mogę się wkurzyć na chwile, ale przecież nie przestanę ich kochać. To inny poziom relacji niż bycie znajomym czy relacja chłopak-dziewczyna. Inna nawet niż relacja z żoną. To już zahacza o duchowy wymiar. Tak też rozumiem Boga i Jego relacje do siebie: Tata – syn. To metafizyka, bo w jakimś sensie to ja staję się na pewien czas takim Bogiem dla moich dzieci :) To rodzi odpowiedzialność. To nie jest przygoda na chwilę, to ciężka praca.

Jeszce jedna rzecz. Dzieci rozumieją świat prosto. Kiedyś Daniel powiedział: „Dziś jest dzień pomadki”- usłyszałem.  Nie wiedziałem o co mu chodzi? Wiem, że dziś jest pełno takich dni w stylu „dzień otwartego okna”, ale o co chodziło dokładnie? Odpowiedź była o wiele bardziej merytoryczna i sensowna niż bym przypuszczał. „Wiesz, wczoraj był Dzień Matki. To dziś, dzień po, jest „dzień po matki”. Zabawne a jednocześnie pokazujące że dziecko potrafi się bawić  słowem nie gorzej niż agencje kreatywne.


Sylwia ChrabałowskaSylwia Chrabałowska
, wydawca serwisów online, czasopism i książek. Związana z mediami od ’98 r. W 2016 r. założyła społeczność przedsiębiorczych Moc Kobiet.

Matka 3 córek (w wieku 15, 12, i 3 lata), z jednym mężczyzną od ponad 20 lat.

 

Joanna: Czy zauważasz różnicę w tym, jak się dogadujesz ze swoimi dziećmi ze względu na ich wiek?

Sylwia: Oczywiście Joasiu, że jest różnica w komunikacji z dzieckiem ze względu na jego wiek. Pominę tu jak diametralnie różnie rozmawiam z moją trzylatką i nastolatkami. Inaczej również rozmawiam ze swoją średnią i najstarszą córką. Między nimi są trzy lata różnicy. Dziewczynki są na różnych etapach rozwoju. Inaczej rozumieją świat. Mają inną emocjonalność. Do tego dochodzą ich cechy osobnicze. Koniecznym jest dostosować się w rozmowie do tego, z kim się rozmawia, bez względu na to czy po drugiej stronie jest dziecko czy dorosły.

Co uważasz za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoimi córkami?

Myślę, że sukcesem jest to, iż nie ma u nas tematów tabu, a moje córki nie zastępują np. słów seks wymyślonymi terminami, które miałyby funkcjonować jako słowo klucz, gdzie umawiamy się, że to właśnie ma oznaczać stosunek płciowy.

Jednak największą moją radością jest to, że moje córki uczą się dyskusji, samodzielnego myślenia i widzę, że w przyszłości będą samosterowne. Już dziś biorą odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Wiedzą, że ich życie zależy od nich, a nie od tego, co ktoś im powie.

Największa lekcja jaką wyciągasz z bycia rodzicem?

Rodzicielstwo uczy mnie niezmiennie uważności. Z kolei z zakresu komunikacji jest nieustającym poligonem, na którym ćwiczę się z erytrystyki. 😊

 

Malgorzata Kaminska IMałgorzata Kamińska, codziennie jest MAMĄ 13-letniej córki. To jej najważniejsza życiowa rola. Zawodowo jest TRENEREM, coachem, doradca i konsultantem. I wreszcie jest SOBĄ. Jest też niezłą kucharką. Prowadzi Dom Relacji

 

Joanna: Czy zauważasz różnicę w tym, jak się dogadujesz ze swoją córką ze względu na jej wiek?

Małgorzata: O tak, kiedy moje dziecko było małe stosowałam taki bardziej „dyrektywny” styl komunikacji. Co to znaczy? W przypadku, kiedy zrobiła jakiś błąd, mówiłam jej jak powinna zrobić następnym razem dawałam rozwiązania, wskazówki, więcej mówiłam :-) Teraz, kiedy jest coraz starsza więcej słucham i mam taki bardziej „coachingowy” styl. Pytam, słucham i tylko podpowiadam i inspiruję do jej własnych rozwiązań.

Co uważasz za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoją pociechą?

O! pisałam o tym nawet kiedyś na moim blogu. Moja córka denerwowała się na swoja relację z kolegą i na to, że on taki jest. Wytłumaczyłam jej jak to działa i zaproponowałam zmianę postrzegania tej sytuacji i podałam przykład, że przecież ona nie zawsze robi tak, jak ja bym chciała i że kiedyś mnie to denerwowało, a teraz myślę „przecież ona taka już jest”. I wiesz? Wtedy moja córka zamyśliła się na chwilę i powiedziała „Tak, teraz na mnie mniej krzyczysz, mamo :-)” I to mnie uszczęśliwia.

Czy doświadczenia ze sposobu w jaki się porozumiewasz ze swoim dzieckiem wykorzystujesz w swojej pracy zawodowej? W jaki sposób?

Raczej jest na odwrót. Jestem trenerem biznesu, szkolę z zarządzania zespołami, z komunikacji i to stamtąd czerpię mechanizmy do komunikacji z moim dzieckiem. To uczestnicy moich szkoleń kiedyś powiedzieli, że te teorie świetnie sprawdzają się w domu i tak powstał Dom Relacji :-)

 

Wraz z Kamilem Cebulskim podczas konferencji organizowanej przez jego uczelnię ASBIRO,

Wraz z Kamilem Cebulskim podczas konferencji organizowanej przez jego uczelnię ASBIRO,

Kamil Cebulski, był przedsiębiorcą. No może nadal nim jest, ale nie w takim wymiarze jak kiedyś. Swoją pierwszą firmę założył w wieku 16 lat, a poważną karierę zakończył mając lat 25. Jedna z gazet nazwała go „najmłodszym polskim milionerem”. Obecnie prowadzi Fundację KCBE oraz Uczelnię ASBiRO. www.kamilcebulski.pl

Dzieci: córka 6 lat i syn 2 lata.

 

Joanna: Czy zauważasz różnicę w tym, jak się dogadujesz ze swoimi dziećmi ze względu na ich wiek?

Kamil: Oczywiście, że taką różnicę zauważam. Nawet więcej. Z małymi dziećmi w ogóle nie umiem się dogadać. Ale kiedy już są starsze, potrafią mówić, argumentować, są ciekawe, zadają pytania to jest super. Nie wiem kto narzeka na to, że dzieci zadają pytania, ja nie mogę się niekiedy doczekać, aby usłyszeć „Tato, co to jest …”.

Co uważasz za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoimi pociechami?

Gdy córka tłumaczy innym coś, co ja jej tłumaczyłem jakiś czas temu i broni swojego stanowiska ubogacając je o swoje własne argumenty. Chyba każdy rodzic, a już na pewno ojciec, odczuwa wtedy pewnego rodzaju dumę.

Czy doświadczenia ze sposobu w jaki się porozumiewasz ze swoim dzieckiem wykorzystujesz w swojej pracy zawodowej? W jaki sposób?

Oj na pewno. Od zawsze mam taki problem. Nie bardzo potrafię tłumaczyć proste pojęcia. Nie mam do tego cierpliwości. Często piszę artykuły czy nagrywam prezentacje na tematy bardzo skomplikowane. Wymagam więc sporo wiedzy od swojego czytelnika. Gdy jednak trzeba dziecku wytłumaczyć podstawowe pojęcia np. co to są procenty, to nagle cierpliwość się znajduje. Uczy to trochę pokory, co zauważam w swoich ostatnich publikacjach.

 Największa lekcja jaką wyciągasz z bycia rodzicem?

Wiesz. Nie wiem czy to jest lekcja, czy po prostu naturalna zmiana u człowieka. Nagle dokonujesz przewartościowania swoich celów w życiu. Ja jako młody człowiek zawsze dążyłem do mniejszego czy większego sukcesu. To chyba naturalne. Młody człowiek potrzebuje zarobić pieniądze, aby zbudować gniazdo itp. Gdy pojawiają się dzieci, nagle to, co było dla Ciebie ważne, staje się drugoplanowe. Coraz bardziej cieszą mnie małe sukcesy dzieciaków niż osiąganie jakiś swoich kolejnych biznesowych założeń. To dla mnie pewnego rodzaju nowość. Bardziej cieszy mnie ładna pogoda, świeża rzodkiewka z własnego ogródka.

Jaki największy błąd popełniłeś w budowaniu relacji ze swoim dzieckiem?

Trudne pytanie. Takie błędy na pewno są. Trochę się martwię, gdyż ja ich nie widzę. Spędzamy dużo czasu, rozmawiamy, bawimy się. Nie jestem ani zbyt opiekuńczy, ani zbyt olewający. Oby nie było za późno, gdy zauważę te błędy.

 

Karolina WilkKarolina Wilk, Mama Poza Schematami, która postanowiła żyć po swojemu i szerzyć tę ideę poprzez historie cudownych kobiet. Wie, że czasem kobiety nie mają odwagi mówić o tym, co robią, ale uważa, że warto i chce im pomóc pokazać się światu. Jednym ze sposobów jest video – proste, piękne, amatorskie – tego też uczy!

Dzieci: chłopiec, lat 2,5.

 

Joanna: Czy zauważasz różnicę w tym, jak się dogadujesz ze swoimi dziećmi ze względu na ich wiek?

Karolina: Wbrew pozorom już czuję, że mogę odpowiedzieć na to pytanie! Mimo, że mam dziecko w wieku 2,5 lat. To był chyba jeden z moich głównych problemów na początku. Chciałam komunikować się z synem jak najlepiej, dużo do niego mówiłam i opowiadałam świat, ale jednak czułam, że czasami brakuje mi odpowiednich sformułowań, że coś nie do końca mi pasuje – i wtedy pojawiło się rodzicielstwo bliskości i porozumienie bez przemocy już nie tylko intuicyjne, ale w postaci książek, warsztatów i rozmów z bardziej doświadczonymi. I oczywiście wielkiej różnicy od razu nie było, ale jak Filip zaczął mówić okazało się, że on sobie często lepiej radzi niż ja, szczególnie w języku osobistym.

Co uważasz za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoją pociechą?

Trudno powiedzieć… ale chyba najbardziej to, że trochę nieporadnie, ale jednak Filip potrafi mówić o swoich uczuciach. Stawia sprawę jasno  kiedy się złości, smuci, cieszy, boi… Choć myślę, że jeszcze długa droga przed nami i nie wiem czy to nie jest zbyt wcześnie, aby mówić o sukcesach.

Największa lekcja jaką wyciągasz z bycia rodzicem?

Obserwacja, obserwacja i jeszcze raz obserwacja. Jak często wcześniej zdarzało mi się wyrokować, określać jednoznacznie i wyciągać pochopne wnioski! Teraz widzę, że to co mówimy, nieskończoną ilość razy jest schematyczne i bez większego ponownego przemyślenia. Na szczęście pytania zadawane przez dziecko (choć czasem paskudnie męczące ;)) każą spoglądać na świat z dystansu.

 

Tomasz Grzelak - People Helper

Tomasz Grzelak – People Helper

Tomasz Grzelak, szczęśliwy maż Wioletty, dumny ojciec Jakuba i Mateusza oraz przedsiębiorca z 17 letnim doświadczeniem dzielący się swoją wiedzą na uczelni Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu i Bydgoszczy. Ekspert budowy marki w Social Media. www.tomaszfgrzelak.com.pl

Dzieci: dwóch synów – 15 i 23 lata.

 

Joanna: Czy zauważasz różnicę w tym, jak się dogadujesz ze swoimi dziećmi ze względu na ich wiek?

Tomasz: Oczywiście, że zauważam. Ilość wydzielanego przez moich chłopaków testosteronu oraz chęć zaprezentowania siebie w rożnych sytuacjach pokazuje mi jak bardzo się zmieniają z wiekiem. Aby nie widzieć ich tylko jako dzieci, przypominam siebie co ja robiłem albo co chciałem zrobić w ich wieku i takie myślenie pozwala mi, aby pozwalać Jakubowi i Mateuszowi próbować.

Do 13 roku życia synów miałem do czynienia z chłopcami, dziećmi. Wiek 13-16 lat to czas odcinania pępowiny i próby zaplanowania swojej dorosłości, a później to już z górki. Moje chłopaki zaczęli stosować to czego się nauczyli.

Co uważasz za swój rodzicielski sukces biorąc pod uwagę komunikację ze swoimi synami?

To, że uczę się od moich chłopaków. Obaj są biegli w Social Media, więc zagłębiając się w ten świat często pytam ich o radę. To sytuacja kiedy nauczyciel-rodzic staje się uczniem. Słucham oraz wprowadzam ich doświadczenie w swoje życie. Tak było podczas wybierania intro do filmów, które umieszczam na moim kanale YouTube. Opowiedziałem o koncepcji i o tym jak chcę to robić, a Mati wybrał jedną z propozycji i uzasadnił w bardzo mądry sposób. Zaś jeśli chodzi o wybór agencji marketingowej, która mi pomagała, to Jakub ją zaproponował przedstawiając trafne dla mnie argumenty.

Sądzę, że dobrze jest raz być na przemian nauczycielem i uczniem w swoim domu.

Czy doświadczenia ze sposobu w jaki się porozumiewasz ze swoim dzieckiem wykorzystujesz w swojej pracy zawodowej? W jaki sposób?

Oczywiście. Podejście jakie mam do Jakuba i Mateusza uczy mnie pokory i oddania odpowiedzialności. Sądziłem, że muszę wszystko wiedzieć i męczące było dla mnie być odpowiedzialnym i sprawującym kontrolę. Z wiekiem moich chłopaków i moim doświadczeniem nauczyłem się więcej pytać niż pouczać. To samo mam w pracy z moimi klientami stosując narzędzia coachingowe i NLP do tego, aby to oni odkrywali swój potencjał i możliwości.

Największa lekcja jaką wyciągasz z bycia rodzicem?

Że warto interesować się swoimi dziećmi i spędzać z mini trochę czasu sam na sam z zaciekawieniem i bez pouczania.

Jaki największy błąd popełniłeś w budowaniu relacji ze swoim dzieckiem?

Za mało dałem im uwagi w momencie, kiedy tego najbardziej potrzebowali. Wydawało mi się, że jeszcze długo będą dziećmi.

 

 

Jak jest u Was? Macie podobne doświadczenia do osób, z którymi rozmawiałam? Napiszcie o tym pod postem.

KURS ON-LINE Skuteczna Komunikacja w 22 dni!

9 thoughts on “Wywiady – Jak oni komunikują się z dziećmi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *