Dlaczego nie do każdego klienta wybiorę się pod krawatem?

Dlaczego nie do kazdeego klienta wybiore sie pod krawatem_FB_male PRo-komunikacja.plSkoro prowadzisz biznes, pracujesz w poważnej firmie, chcesz zrobić dobre wrażenie, to musisz być odpowiednio ubrany podczas spotkania z klientem. Co to znaczy „odpowiednio”? Odpowiednio do sytuacji. Czyli jak?

Twój strój zapewne zależy od branży w jakiej pracujesz. Pani w okienku bankowym założy białą bluzkę i ołówkową spódnicę, a menadżer organizujący eventy plenerowe kraciastą koszulę i sportowe buty. Czy takie branżowe dopasowanie stroju działa zawsze? Ano nie. Kiedy zatem nie działa?

Wyobraź sobie sytuację, że jesteś ubezpieczycielem i na co dzień pracujesz w eleganckim biurze. Masz pojawić się u klienta, który prowadzi warsztat samochodowy. Garnitur i krawat z całą pewnością nie pomoże Ci w udanej rozmowie w siedzibie klienta. Dlaczego? Najzwyczajniej dlatego, że w warsztacie samochodowym jest dużo smarów, bo po prostu praca wre. Nie dość, że będziesz w takim stroju wyglądał tam jakbyś się „urwał z choinki”, to w dodatku taki strój będzie Cię krępował jeśli tylko wyjdziecie poza biuro klienta. Będziesz bowiem myślał o tym, by nie wybrudzić swojego drogiego ubrania zamiast o tym, by zadbać w rozmowie o klienta. Lepiej postawić w taki dzień na więcej luzu przy jednoczesnym zachowaniu elegancji. Zrezygnuj z lakierków i krawata, włóż za to zwykłą marynarkę.

Podobnie osoba organizująca plenerowe eventy udająca się na rozmowę biznesową do kierownika banku lepiej by zrezygnowała z przetartych dżinsów. Dobrym wyborem na taki dzień będzie gładka koszula, dobry zegarek i skórzane obuwie. Niech w ubiorze zostanie coś z eventowej kreatywności lecz nie będzie czysto bankowym standardem.

Zawsze lepiej pomyśleć przed spotkaniem, jaki strój będzie najbardziej odpowiedni do sytuacji. Niedopasowanie może zmniejszyć Twoją pewność siebie i spowodować, że sprawy nie potoczą się po Twojej myśli. Ponadto czując się niepewnie utrudnisz sobie zbudowanie dobrych relacji. Jak budować wartościowe relacje w biznesie piszę tutaj.

A Tobie zdarzyły się kiedyś podobne sytuacje? Napisz mi w komentarzu jak się wtedy czułeś i jak potoczyły się sprawy.

8 thoughts on “Dlaczego nie do każdego klienta wybiorę się pod krawatem?

  • To prawda, aby ubiór dopasować odpowiednio do sytuacji. Sytuacja z ubraniem garnituru do właściciela warsztatu samochodowego prawdę mówiąc nawet mnie trochę rozśmieszyła, bo z takim warsztatem mam styczność „na codzień” i nie wyobrażam sobie prowadzić rozmowy w takim stroju. Trzeba po pierwsze dopasować się do klienta i pomieszczenia w którym odbędzie się rozmowa. :)

  • To prawda – dopasowanie powinno mieć formę kompromisu 😊 poza tym poprzez dopasowanie torujemy drogę lepszej komunikacji, która jak wiadomo, jest bardzo istotna w biznesie!

  • Odwieczny problem freelancera – jak się ubrać na spotkanie ze zleceniodawcą. Pół biedy, jeśli to z jakimś młodo brzmiącym głosem umawiam się na spotkanie – nawet jeśli przyjdzie w garniturze, łatwiej przełknie trampki zrzucając styl na hipsterski lans. I nie mam na myśli wyciągniętego thirtu itd., tylko, nawet ubierając się „elegancko” zostawiam sobie wentyl swojego stylu i luzu drepcząc wszędzie w trampkach 😉

  • Weszłam dziś po raz pierwszy na Pani blog, i muszę przyznać, że spędziłam tu już kilka ładnych minut. Bardzo przyjemnie czyta się Pani posty. :)

    Czytając ten wpis, przypomniała mi się rada jaką kiedyś usłyszałam w kwestii ubioru. Otóż, pracując przy różnych projektach i szkoleniach, ktoś mądry powiedział mi, że strój dobieramy „o ton” wyżej niż zakładamy, że prezentują osoby do których się wybieramy. W ten sposób podkreślamy swoją pozycję w danej grupie. I np. prowadząc szkolenie dla studentów ubieram się bardziej elegancko niż studenci, jakich widuję na uczelni, ale też nie przesadzam w druga stronę, aby nie osiągnąć odwrotnego efektu.
    Zasada dopasowania się do odbiorcy jest tu trochę rozbudowana. Co Pani o tym myśli ?
    Pozdrawiam ,

    • Pani Iwono, cieszę się, że się Pani tu spodobało. Proszę się rozgościć na dłużej :)
      Dziękuję za dopełnienie artykułu swoim komentarzem. Zgodzić się muszę co do zasady „o ton”. A jak totalnie przesadzimy, to zawsze możemy przeprosić mówiąc, że właśnie wracamy z innego spotkania i nie zdążyliście zmienić garderoby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *